Kategorie: Wszystkie | ENGLISH VERSION | polska
RSS
sobota, 31 sierpnia 2013
Farmaaaaaaaaaaaaaaaa :)

22-26 VIII

 

W Thunder Bay odwiedziłyśmy Tanyę, Maddy i Bena, po raz kolejny przekonałyśmy się, że wśród hodowców ozików można spotkać niesamowicie miłych i życzliwych ludzi! Podobnie jak dwa lata temu, nasza pierwsza wizyta była trochę „na wariata” - „przejeżdżamy tędy, czy możemy wpaść?”. I nie zakładałyśmy, że zatrzymamy się na dłużej, a skończyło się jak zwykle :) Przyjechałyśmy w środę wieczorem i z dnia na dzień coraz trudniej było myśleć o wyjeździe. Niewyobrażalnie wspaniały czas.

Godziny rozmów, ogarnianie nigdyniekończącejsięroboty, trochę pasienia, trochę agility, spływ na dętkach, wodospady, urodziny, przeganianie gęsi. Niecałe 6 dni. Maaaaaaaaaaałooo! ;)

 

Jeśli właściciele psów zastanawiają się nad wymarzoną pracą, to ja tu właśnie jedną taką znalazłam. W Kanadzie wielkim problemem są gęsi. Gęsi, które całymi stadami obsiadają różne trawniki. Potem je żrą. A potem, jak to się ktoś kiedyś wyraził – srą. A że dają radę walnąć po 2kg dziennie, to przy stadzie złożonym z kilkudziesięciu-klkuset osobników może to już stanowić pewien problem dla miasta. Co robi miasto? Zatrudnia ludzi, którzy patrolują teren ze swoimi psami. Co robią psy? Przeganiają gęsi :) I Tanya właśnie dowodzi takim biznesem. Mi się podoba :)

Wybraliśmy się na jeden taki objazd. Juicy dostał służbową kamizelę i dawaj – szukać ptactwa. Jakoś nam się nie poszczęściło, bo gdzieśmy nie pojechali, tam było akurat pusto, ale czas i tak miło spędzony. Tym bardziej, że odwiedziliśmy bardzo żywy skansen – Fort Whiliam. Zapraszam na zdjęcia:

Przed bramą fortu były małe osady indiańskie

Image Hosted by ImageShack.us

 

Na bramie strażnik

Image Hosted by ImageShack.us

 

A dalej już cale mnóstwo atrakcji

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Sklep połączony z magazynem

Image Hosted by ImageShack.us

 

Pracownia, w której budowano łodzie do transportowania towaru na wschód

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Niestety gęsi ani widu ani słychu, za to znalazła się trzoda

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Juicy bardzo liczył na bliższe zapoznanie ;)

Image Hosted by ImageShack.us

 

Jedyne stadko gęsi, jakie znaleźliśmy pasło się w mieście nad jeziorem i zdążyło roztropnie wdreptać do wody zanim żeśmy się dobrze zbliżyli. A Juicy już miał chrapkę :)

Image Hosted by ImageShack.us

 

Mamy wielki szczęście, bo chyba udało nam się przywieźć lato do Kanady – przez ostatnie tygodnie wszyscy się zastanawiali gdzie jest temperatura, a tymczasem od naszego przyjazdu w dzień nie spada poniżej 25, często wędrując powyżej 30. Korzystając z tej niezwykle sprzyjającej okoliczności, udaliśmy się na tzw. tubing, który polega na tym, że zasiada się w wielkiej dętce puszczonej po rzece i się spływa. Genialne w swej prostocie! Nie wiem, czemu u nas nikt nie rozkręcił takiej firmy. Na dętkach są dodatkowo zainstalowane materiałowe siatki, które znacznie podnoszą komfort moczenia tyłka. Taśmami z karabińczykami można sobie spiąć dowolną liczbę takich dętek i płynąć większą grupą, dodatkowe dętki pełnią funkcję półek na lodówki pełne tego, na co tylko ma się ochotę. Ahhhh, już mi się tęskni do tej niesłychanie wyszukanej aktywności ;)

Chcę jeszcze pozdrowić w tym miejscu Sławka, bo mam wrażenie, że tubing jest stworzony wprost dla niego! Tylko Olę by ADHD w tym czasie zabiło, bo spływa się ze 2 godziny ;)

Autobus, który podrzuca klientów w górę rzeki:

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Załadunek i wio.

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Wandę nieco znużyła monotematyczność rozmowy ;)

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Dziewięcioletni Ben też się zaczął w pewnym momencie trochę nudzić, ale zrobiliśmy wojnę o dętkę i udało się zagospodarować część jego nadmiarowej energii ;)

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Tak pięknie

Image Hosted by ImageShack.us

 

 

Skoro jesteśmy przy temacie wody, to chyba czas na wodospady. Osom! Ok, nie były hiper wysokie, ale niech się Niagara chowa, bo to co tu widziałyśmy było rzeczywiście częścią przyrody, pięknego krajobrazu, a nie betonowej wylewki. To nie wina samej Niagary oczywiście, że ją tak urządzili, no ale cóż zrobić, my szukamy czegoś bardziej dzikiego. I właśnie znalazłyśmy coś pośredniego między tym, co widziałyśmy dwa lata temu i tym co za kilka lat chciałoby się zobaczyć gdzieś w Południowej Ameryce. Kolor wody może trochę powstrzymać wasz zachwyt, ale to jest po prostu efekt bardzo zażelaziowionej (sorry za moje beztroskie słowotwórstwo) gleby. Zdjęcia z dwóch wypadów wodospadowych:

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Starałam się jak mogłam, żeby oddać wielkość, ale nie byłyśmy same i moje używanie stopy jako punktu odniesienia budziło niezdrowe emocje i nie mogłam kontynuować...

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Przy okazji wodospadów przy Pigeon Bay miałyśmy okazję przejść się krótkim szlakiem, który do nich prowadził.

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

I teraz specjalnie dla Tatarewiczów, ciocia Wanda poleca!

 

Patrzcie tam!

Image Hosted by ImageShack.us

 

Tam?

Image Hosted by ImageShack.us

 

That's a shit!

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

Wielkie, świeżutkie, misiopochodne. Może się okazać, że nie uda nam się zrobić zdjęcia niedźwiedziowi, ale mamy chociaż to :)

 

I jeszcze dosłownie 3 fotki z chłodzenia się nad jeziorem, bajkowa okolica.

 Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

 

Kolejną atrakcją były urodziny Bena. Najpierw śródnocne przygotowania:

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

<a class="posthref" data-href="http://imageshack.us/photo/my-images/198/jw43.jpg/" target="_blank"><img src="http://imageshack.us/a/img198/3830/jw43.jpg" alt="Image Hosted by ImageShack.us" border="0"/></a>

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

A potem najazd dziewięciolatków!

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Zrobiliśmy trochę konkurencji, dzieciaki podzielone na dwie drużyny dzielnie walczyły o punkty i dobre imię :)

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

 

Krótka lekcja obsługi łuku.

Image Hosted by ImageShack.us

 

Swoją drogą to hiper nieuczciwe, że tu można taki łuk (super fajny) kupić za 10-15$, a u nas trzeba by wybulić ze 100zeta :/

Image Hosted by ImageShack.us

 

To nie był najlepszy pomysł... Ale zaczerpnięty z jakiegoś filmu z moim „ulubionym” Adamem Sandlerem, więc nie mam pytań...

Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Z pokorą przyznaję, że właściwie nie mam zdjęć kundliszczy, żałuję, bo naprawdę fajne oziki, ale nie martwię się za bardzo, bo nie ma opcji, żebym tam nie wróciła. I obfocę wtedy każde zwierzę!

Jest kilka kadrów z treningu Toma na krowach:

 Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Juicy obserwator co chwilę przepełzał pod barierką i wydawał z siebie niesamowite dźwięki ;)

 

Mam jeszcze jedynego nieowczara, Tetley, która podobno świetnie sobie daje radę w koszarze :)

 Image Hosted by ImageShack.us

Nie mam tez zdjęć z koszenia trawnika, czyli jednej z moich ulubionych czynności, ale chyba mało fotogenicznych ;) Wyżyłyśmy się jeszcze trochę na sprzątaniu garażu i z tego nawet mamy kilka zdjęć, ale obiecałyśmy nie upubliczniać ;) Za to muszę pokazać świetną, drewnianą budkę telefoniczną, która się biedna w tym garażu marnuje:

 Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Z ciekawostek przyrodniczych, to oprócz gęsi jest tu zatrzęsienie przeróżnych świerszczy i pasikoników. I takie coś jeszcze mam:

catepilar podobno:

 Image Hosted by ImageShack.us

I bliżej niezidentyfikowana żaba (przyznaję się bez bicia, ze nawet nie szukałam co to. Pod spodem była trochę żółta):

 Image Hosted by ImageShack.us

 

No i tyle chyba. Super było!

 

W końcu jakoś dałyśmy radę wyjechać. Trzeba było. Najcięższa cześć podróżowania – pożegnania.

 Image Hosted by ImageShack.us

 

Image Hosted by ImageShack.us

Wrócimy :)

 

czwartek, 29 sierpnia 2013
60 ton. Zza szyby.

21 VIII

 

Rano kąpiel w jeziorze i śniadanie na plaży. 

Image Hosted by ImageShack.us

Fajne jezioro,co? Ale sprawdziłam - slodkie ;)

Image Hosted by ImageShack.us

Może jeszcze w ramach spełniania funkcji edukacyjnej, której tu zwykle mało, wspomnę, że nam próbowali wcisnąć, że to oto Jezioro Górne jest większe od Bałtyku. Otóż po dogłębnym zbadaniu tego tematu wyszło na to, że łączna powierzchnia wszystkich pięciu Wielkich Jezior stanowi zaledwie połowę tego, czym może pochwalić się Bałtyk. Także z Bogiem.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Jakoś tym razem irracjonalnie oczekiwałam, że ledwie staniemy na drodze, a zaraz ktoś się zatrzyma i nas szybko przewiezie do Thunder Bay. Nie za bardzo to zadziałało i spędziłyśmy na poboczu około dwóch godzin. Nawet zdarzyło się dwa razy, że ciężarówki zjechały, ale kierowcy zdecydowanie odmówili współpracy, jak zobaczyli Juica. Kiedy więc po raz trzeci wielki truck wylądował poza głównym pasem, to nawet nie robiłam sobie wielkich nadziei.Wanda popędziła negocjować, a ja z dystansu widziałam jak w czasie, kiedy ona wspina się na schodki po stronie pasażera, kierowca już dawno jest poza szoferką i obchodzi swój wóz. Podobno miał bardzo zdziwioną minę, kiedy wyłonił się zza zakrętu i zobaczył Wandę na drzwiach ;) Co się okazało? Że wcale nie zwrócił na nas uwagi, a zatrzymał się, bo umierał z pragnienia i chciał po prostu kupić sobie coś do picia. Ale Wanda dość skutecznie przyatakowała i już po chwili siedzieliśmy wszyscy w środku, z 60 tysiącami kilogramów stali na pace. Z kolejnym Indianinem za kierownicą:) Znowu dużo rozmów, historii. Tym razem niezbyt wesołych, o czasach kiedy rząd wiele namieszał, cywilizując plemiona, odbierając indiańskie dzieci ich rodzicom i umieszczając je w rodzinach zastępczych. Ale i o tym, że choćby było bardzo ciężko, to trzeba walczyć i sobie radzić. Nikt tego za nas nie zrobi.

 

Garść zdjęć z drogi.

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

Ach! No i widziałyśmy wreszcie niedźwiedzia! Przemaszerował sobie przez drogę i z powrotem. Niestety wtedy aparat był jeszcze głęboko... :(

 

Baardzo dziękujemy za tę podróż! :)

Image Hosted by ImageShack.us

Image Hosted by ImageShack.us

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Locations of Site Visitors